30 maja 2013

13# Weekend.


Cześć skarby ! :* Jak obiecałam post ze zdjęciami, z małym opóźnieniem, ale jest. Niestety jest ich niewiele bo nie było kompletnie czasu, by zrobić coś lepszego. Za mną komunia, dzięki której w poniedziałek zrobiłam sobie wolne, we wtorek wyjazd do Rokitna, a w środę na szczęście nie było lekcji. Dzisiaj w końcu się wyspałam. Od kilku tygodni prowadzę taki tryb życia, że szkoda gadać. Jestem już tym cholernie zmęczona. Mam nadzieję, że ostatni miesiąc szkoły zleci szybko. Dziś dzień spędzę miło, bo najpierw ze słoneczkiem, a potem jadę na noc do Darusi <3 Jutro impreza, zapowiada się bardzo fajnie :D Ponieważ jutro czekają mnie zdjęcia, tym razem będzie ich na pewno o wiele więcej, w niedzielę pojawi się post z nimi. Możliwe że jeszcze jutro przed imprezą coś dodam, ale nic nie obiecuję. W sobotę rano jadę na Lednicę i wrócę późno, więc też raczej nic. Dobra, nie pierdzielę już bo burza idzie... 


PS.  Nie mam pomysłów na posty, może coś was interesuje ? Jeżeli jest coś co chcielibyście zobaczyć na moim blogu, to czekam na propozycje w komentarzach. 

















ft.  Weronika Wierzbińska




Kolczyki / Earrings - Pepco, % 4.99 zł 
Sweterek / Sweater - Reserved, % 49.99 zł 
Spodnie / Pants No name, 70 zł 
Buty / Wedges Czasnabuty, % 40 zł. 






24 maja 2013

12# Friday night.

Znowu nie mam na nic siły, ochoty i czasu. Mam wszystkiego dość, wszystko mnie przytłacza. Nie pisałam tu nic przez 2 tygodnie. A dlaczego ? Zwyczajnie mi się nie chciało. Ludzie, dajcie mi wakacje. W szkole zapierdziel, powoli wystawiają oceny, nie nadążam. W sumie i tak mam już to wszystko powoli w dupie. Każdy dzień w szkole jest gorszy od poprzedniego, chodzę żeby chodzić. W sumie tylko dla spotkań ze znajomymi. Dziś biegi, pozytywnie. Emocje były, oj były. ;) Ten weekend niestety bez słodkiego lenistwa. Jutro pobudka o 7, sprzątanie, na 12 spowiedź, dalej sprzątanie, może wieczór z Weroniką, niedziela - komunia. W poniedziałek może sobie wolne zrobię. Wtorek też - wyjazd do Rokitna. Jakoś zleci środa i długi weekend. W czwartek chyba nocka z Kozusią, w piątek imprezka, sobota Lednica. Jak widać nudzić się nie będę. W niedzielę lub poniedziałek pojawi się post, najprawdopodobniej ze zdjęciami, bo w niedzielę idziemy ze słoneczkiem na małe seszyn :D Postaram się przedstawić w sumie kilka outfitów, bo mi się nudzi. Pamiętajcie, że chociaż nie dodaję tu czasem nic przez długi czas, to na instagramie jestem praktycznie codziennie ! Link pojawi się poniżej. Co do dzisiejszego dnia. Moje imieniny, w sumie kur nie tylko moje :D Trafiły do mnie różne smakołyki i kolejna książka uwielbianego przeze mnie Harlana Cobena "Zostań przy mnie". Dla niewiedzących :

"Harlan Coben (ur. 4 stycznia 1962 w Newark w stanie New Jersey) – amerykańskipisarz, autor powieści kryminalnych. W jego powieściach często pojawiają się nierozwiązane bądź niedokończone sprawy z przeszłości (takie jak morderstwa, tragiczne wypadki, etc.) oraz wielokrotne zwroty akcji. W książkach Cobena fabuła toczy się na obszarze stanów Nowy Jork i New Jersey."

Opis książki :

Megan Pierce wiedzie życie będące ucieleśnieniem American Dream: u boku męża. w domu z ogrodem i basenem, realizując się jako matka nastoletnich dzieci i żona. W jej przypadku stabilizacja nie jest jednak równoznaczna z osobistym szczęściem. Megan tęskni za swoją bujną przeszłością striptizerki w Vegas i Atlantic City, za pełnymi pożądania spojrzeniami mężczyzn, za pulsującą muzyką i migoczącymi światłami sceny. Ray Levine stał kiedyś u progu wielkiej kariery w dziedzinie fotoreportażu, niestety życie dało mu wycisk i zawodowo spadł na samo dno: pracuje jako paparazzi do wynajęcia w agencji świadczącej usługi niedoszłym celebrytom. Swoje frustracje topi w alkoholu. Broome jest detektywem, któremu nie daje spokoju sprawa zagadkowego zniknięcia przykładnego ojca rodziny, Stewarta Greena. Sprawa sprzed lat, której nie udało mu się rozwiązać. Choć niedługo przechodzi na emeryturę, wciąż prowadzi śledztwo i regularnie raz w roku odwiedza rodzinę zaginionego.


Megan, Ray i Broome. Troje ludzi połączonych skrywanymi za fasadą codzienności sekretami, których istnienia nie podejrzewają nawet ich najbliżsi. Wiele lat temu w ich życiu wydarzyło się coś, co teraz może je ostatecznie zrujnować. Kolejne tajemnicze zaginięcie mężczyzny w święto Mardi Gras, dokładnie w siedemnastą rocznicę zniknięcia Greena, doprowadzi do ujawnienia łańcucha zbrodni, których nikt dotąd ze sobą nie powiązał...



Twórczość Cobena naprawdę chwalę. Przygoda w ogóle z kryminałami rozpoczęła się od książki właśnie tego autora pt. Mistyfikacja. Naprawdę gorąco polecam. Trzyma w napięciu od początku do końca. Jak tylko przeczytam nowo nabytą książkę, napiszę coś od siebie na ten temat. Ha, nie wiedziałam co tu napisać, a teraz nie mogę skończyć. Jeszcze nie ma 22, a ja jestem tak zmęczona, że co chwilkę przysypiam.. Help! 

Przestaję marudzić i lecę nynki! 












10 maja 2013

11# Weekend.

Miłość? Pewnie każdy jej chociaż raz doświadczył. Częsty problem nastolatek, ale nie tylko. Czasem nastają chwile, w których nad wszystkim myślimy. " Co by było gdyby...? ". Takie gdybanie jest cholernie dobijające. Miłość - szczęście w nieszczęściu. Bywają chwile pięknie, lecz i te przepełnione żalem i smutkiem. Uczucie "motylków w brzuchu", pewnie każdemu znajome - coś pięknego. Rzekoma myśl o tym, że miłość nikomu nie jest potrzebna, że tylko krzywdzi i wyniszcza człowieka.. Gówno prawda. Miłość nie jest zła, tylko ludzie. Pierwsza miłość, 15 lat, szaleństwa, przekraczanie kolejnych granic, bunt, odkrywanie siebie. Maj. Gorąco, noce coraz krótsze. Wspaniale spędzone chwile... Nagle coś się pieprzy. Nic nie ma sensu. Czyja wina?  Ciężko stwierdzić. Rzekomo przyjaciółka, głębiej jednak ktoś bliski jego sercu. Płacz, litry wylanych łez. Ból, zdrada, cierpienie i uczucie bezradności. Ale pośród nich też nadzieja. Nadzieja, która ich napędza. Co byśmy bez niej zrobili? Prawdopodobnie co drugi człowiek po jakiejś drobnej porażce, miałby ochotę otworzyć sobie żyły. Tak naprawdę, chuja warte to lanie wody. Bo przecież gówno kogokolwiek to obchodzi. Wiecie co? Ludzie to kurwy. Wszystko jest fałszywe. Dwulicowość niektórych przeraża. Dziś ciężko komuś zaufać. Każdy nas w końcu zawodzi. Jestem sama, ale nie samotna. To miłość jest moim motorem. Jadę, jest zajebiście. Póki z niego nie spadnę. Kiedyś w końcu upadam. Po każdym kolejnym upadku coraz ciężej się podnieść. Jestem zakochana i mam wszystko głęboko w dupie. Jak to jest, że im więcej się starasz, tym większe gówno Ci wychodzi? 

"Każdy wdech jest na wagę złota.."



klimatycznie. na dobranoc.