Leżę sobie i wypoczywam, piję angielską herbatę i postanowiłam zrobić Zuzi przysługę i dodać jakiś post. Wczorajszy dzień był męką. Stres, brak posiłku, brak snu. Wszystko to spowodowało, że moje samopoczucie było kompletnie pochłonięte dramatem. Odprawa przeszła nienagannie, lot nieprzyjemny, gdyż płacz sąsiadujących dzieci przyprawiał mnie o kolejne oburzenia. Lądowanie po całości udane, oczywiście mój wujek ku wielkiemu zaskoczeniu przyjechał czymś co mogę określić ''bajką''. Po czym zajrzałam do jego pracy i oniemiałam. Niesamowite samochody, niesamowita dźwięk silnika. Tylko i wyłącznie się rozkoszować. Przyjemne zakupy, przypływające wspomnienia i dom. Moja ukochana Michelle widocznie na mnie czekała, co mogę wywnioskować po siedzeniu i wypatrywaniu samochodu w oknie. Run The Dram - czyli biegnij po marzenia. Nie zawsze uda Ci się je spełnić siedząc w bezruchu i czekając, biegnij i wyszukuj, łap, rozkoszuj się. Po przyjemnych rozmowach i świetnej atmosferze. Polecono mi obejrzeć serial - Ekipa z NewCastle. Bez zastrzeżeń, jak na nudne wieczory, fajne. Po zmianie czasowej padłam na łóżko. Odpuściłam sobie poranne bieganie widząc pogodę za oknem. Zdecydowałam, że przełożę to na jutro, by tą podróż wypocząć. Obejrzałam z polskimi napisami odcinek PLL, zjadłam pierogi z fetą i szpinakiem i odnowiłam się przy komputerze. Niedługo może jakieś zakupy, które być może dobrze mi zrobią. Jak na razie czaję się na jakieś porządne obuwie, gdyż w torbie 10 kg nie za dużo zmieściłam. Stęskniłam się za sklepami typu : Primark, Peacock's, Next, River Island, czy chociażby pobliskie tu Second Hand'y. Dziękuje mojej ukochanej koleżance za tak wspaniałe pożegnanie i za to, że jesteś zawsze w każdej sytuacji, że miałaś czas i o mnie myślisz. Dziękuje również osobie, która jako jedyna zadzwoniła i życzyła miłej podróży. Tęsknie już za moją Lily, Agatą, Nelą, czy całą bandą z imprezy. Powrót kompletnie przesunięty. Pogmatwane to wszystko.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz